Jeszcze dwie dekady temu atrybutem pracy audytora był segregator, kalkulator i stos dokumentów. Dziś jego środowisko pracy tworzą, przede wszystkim, dane, automatyzacja i narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję. Zmieniły się metody, skala analiz i kompetencje potrzebne w zespołach, ale jedno pozostało i pozostanie niezmienne: audytor nadal musi rozumieć biznes, zadawać właściwe pytania i krytycznie oceniać otrzymywane informacje. Na te trzy aspekty wskazuje Marcin Kowalczyk, Partner w EY Assurance Polska.

Profil zawodowy: od próbki do całej populacji 

Audytor funkcjonuje na styku przedsiębiorstwa i jego otoczenia. Spółka prezentuje wyniki i osiągnięcia, a inwestorzy, właściciele, regulatorzy, rady nadzorcze czy komitety audytu potrzebują wiarygodnej informacji, na której mogą się oprzeć. Rolą audytora jest ocena, czy dane przedstawiane przez organizację są prawidłowe, obiektywne i zgodne z obowiązującymi zasadami. Zakres tej pracy jest znacznie szerszy niż samo potwierdzenie zgodności sprawozdania finansowego z przepisami. Audytor musi rozumieć przedmiot działalności przedsiębiorstwa, procesy, system kontroli wewnętrznej i dostrzegać ryzyko z tym związane. Coraz większego znaczenia nabierają także jakość danych, cyberbezpieczeństwo i technologie wykorzystywane przez organizacje. 

Zwłaszcza doświadczeni audytorzy odczuwają dziś, jak wielki wpływ na ich pracę ma digitalizacja. Jeszcze dekadę temu do klientów jeździło się z dokumentami, a oprócz komputera podstawowymi narzędziami były kalkulator, papier i faktury. Duża część badania opierała się na doborze próby: audytor wybierał kilkadziesiąt dokumentów i na ich podstawie wykonywał określone procedury. 

Dziś coraz częściej można analizować całe populacje danych i szukać w nich anomalii. Mamy do tego odpowiednie narzędzia, jak EY Canvas czy EY Helix. Zamiast pytać, które faktury wybrać do próby, zespół może skierować uwagę na elementy, które rzeczywiście wskazują na potencjalne ryzyko. To zmienia nie tylko tempo pracy, lecz także sposób myślenia o badaniu. Technologia pozwala ograniczać część mechanicznej obróbki danych i przesunąć ciężar pracy w stronę analizy, interpretacji oraz profesjonalnego osądu. 

Poszukiwane umiejętności: biznes, analityka i technologia 

Nowoczesny audytor nie musi być programistą ani ekspertem od każdego nowego narzędzia. Konkretne rozwiązania technologiczne będą się zmieniać, dlatego ważniejsza od perfekcyjnej znajomości jednego programu staje się umiejętność uczenia się i adaptacji. 

Marcin Kowalczyk wskazuje na trzy obszary, które powinny się ze sobą łączyć: biznes, analitykę i technologię. Pierwszy oznacza rozumienie, jak działa przedsiębiorstwo i skąd biorą się jego wyniki. Drugi – zdolność pracy z informacją, analizowania danych, zadawania właściwych pytań i wyciągania wniosków. Trzeci to swoboda w korzystaniu z technologii oraz rozumienie jej możliwości, ograniczeń i ryzyka. 

Nie wystarczy być bardzo dobrym technologicznie, jeżeli nie potrafi się przełożyć wyników analizy na realny problem biznesowy. Podobnie sama wiedza biznesowa bez analityki i technologii będzie coraz mniej wystarczająca. Właśnie ta hybrydowość staje się jednym z najważniejszych elementów profilu współczesnego audytora. 

Równolegle rośnie znaczenie kompetencji, która w audycie od dawna była fundamentalna: profesjonalnego sceptycyzmu. Automatyzacja czy AI mogą przetworzyć ogromną ilość danych, ale człowiek nadal musi ocenić, czy otrzymany wynik ma sens, skąd się wziął i czy można na nim polegać. Szczególnie w przypadku sztucznej inteligencji bezkrytyczne przyjmowanie wygenerowanej odpowiedzi byłoby ryzykowne. 

Właśnie dlatego rozwój technologii nie odbiera znaczenia tradycyjnym kwalifikacjom zawodowym. Uprawnienia biegłego rewidenta czy międzynarodowe kwalifikacje, takie jak ACCA, pozostają ważną częścią rozwoju. Technologia dokłada do nich kolejną warstwę – nie zastępuje wiedzy potrzebnej do oceny rezultatów.

Ścieżka zawodowa: audyt jako wrota na świat 

Audyt może być nie tylko docelowym wyborem zawodowym, lecz także dobrym punktem startowym. Jego dużą zaletą jest możliwość poznania od środka wielu różnych biznesów. Praca z klientami pozwala zobaczyć, jak funkcjonuje firma produkcyjna, energetyczna, usługowa czy finansowa – nie tylko przez pryzmat liczb, ale także procesów, źródeł przychodów i ryzyka. To doświadczenie daje szerokie rozumienie biznesu i pomaga później świadomie wybierać kolejne etapy kariery. Po kilku latach można zostać w audycie i rozwijać się w klasycznej ścieżce, ale można też odkryć branżę lub obszar, z którym chce się związać na dłużej. W tym sensie Marcin Kowalczyk określa audyt jako „okno na świat” – miejsce, które pozwala zobaczyć wiele kierunków, zanim wybierze się jeden z nich. 

Sama struktura kariery nie została przez technologię wywrócona do góry nogami. Nadal ważne są role biegłego rewidenta, managerów, seniorów i młodszych członków zespołu. Zmienia się jednak zawartość tych ról. W zespołach potrzebne są dziś kompetencje związane z bazami danych, narzędziami analitycznymi, cyberbezpieczeństwem czy nowymi rodzajami ryzyka technologicznego. 

Co ciekawe, technologia zmienia również kierunek przepływu wiedzy: doświadczeni audytorzy przekazują młodszym wiedzę biznesową, doświadczenie w pracy z klientami i zawodowy sceptycyzm, ale sami mogą uczyć się od młodszych nowych sposobów wykorzystania nowoczesnych narzędzi elektronicznych. 

Perspektywy rozwoju: AI zmienia zadania, nie usuwa potrzeby myślenia 

Sztuczna inteligencja będzie ograniczać część najbardziej powtarzalnych czynności, które do tej pory wykonywali ludzie. Nie musi to jednak oznaczać prostego zaniku stanowisk juniorskich. Bardziej prawdopodobna jest zmiana zakresu ich pracy: mniej czasu na ręczne porządkowanie danych, więcej na analizę, rozumienie biznesu i interpretację wyników. 

To oznacza jednocześnie wyższe oczekiwania wobec osób rozpoczynających karierę. Młody audytor nie powinien tylko potrafić uruchomić narzędzia. Musi rozumieć dane, które otrzymuje, umieć zadawać pytania i krytycznie oceniać rezultat. Największą przewagą nie będzie więc znajomość jednego systemu AI, lecz zdolność do uczenia się kolejnych rozwiązań i świadomego z nich korzystania. 

Ważnym ograniczeniem pozostaje bezpieczeństwo. Audyt jest profesją regulowaną i opiera się na danych klientów, dlatego nie można umieszczać poufnych informacji w dowolnych otwartych modelach AI. Korzystanie z technologii musi odbywać się w odpowiednio zabezpieczonych środowiskach. Kompetencja technologiczna oznacza więc nie tylko wiedzę, co narzędzie potrafi, ale również świadomość, kiedy i w jaki sposób wolno go użyć. Marcin Kowalczyk patrzy na technologiczną zmianę, przede wszystkim, jak na szansę. Podobnie jak pandemia wymusiła nowe sposoby organizacji pracy, tak rozwój AI skłania do ponownego przemyślenia procesów. Jeżeli technologia przejmuje część rutynowych czynności i umożliwia pracę na szerszym zakresie danych, audytor może więcej uwagi poświęcić ocenie ryzyka i interpretacji. 

Narzędzia będą się zmieniać, ale potrzeba rozumienia biznesu, profesjonalnego osądu i sceptycyzmu nie znika. Właśnie na połączeniu tych elementów z technologią będzie opierał się profil audytora przyszłości.

Alicja Stasiak

Marcin Kowalczyk
Partner EY Assurance Polska

Nieważne, jak dobra będzie technologia i AI – na koniec dnia to człowiek musi ocenić, czy na wyniku analizy można polegać.