Bartłomiej Słowik, Statutory Reporting Controller w AbbVie, jest w trakcie zdobywania kwalifikacji ACCA. Rozmawiamy o tym, dlaczego zdecydował się na tę ścieżkę, jak łączy naukę z pracą, do czego wykorzystuje AI i czego egzaminy uczą poza samą rachunkowością,
Czym zajmuje się Pan obecnie i dlaczego zdecydował się Pan na ACCA?
Pracuję jako Statutory Reporting Controller w AbbVie i odpowiadam za przygotowanie sprawozdań finansowych dla kilku jednostek z różnych regionów świata. Kiedy rozpoczynałem ACCA, pracowałem już przy sprawozdawczości finansowej i zależało mi przede wszystkim na tym, żeby lepiej rozumieć zagadnienia finansowo-księgowe. Chciałem nie tylko wiedzieć, jak dana operacja jest księgowana, ale też rozumieć szerzej, jak wpływa na poszczególne elementy sprawozdania finansowego i jakie niesie konsekwencje.
Patrzę na ACCA również z perspektywy dalszej kariery. Mam aspiracje, żeby w przyszłości rozwijać się w kierunku stanowisk menedżerskich. Wśród bardziej doświadczonych osób na takich stanowiskach widziałem wiele osób posiadających tę kwalifikację i uznałem, że może być ona jednym z elementów, które pomogą mi przygotować się do kolejnych etapów rozwoju.
Kiedy pojawił się pomysł, żeby rzeczywiście rozpocząć tę ścieżkę?
Pierwszy raz usłyszałem o ACCA podczas studiów magisterskich, ale wtedy wydawało mi się to czymś bardzo odległym. Byłem skupiony przede wszystkim na ukończeniu studiów.
Rok po ich zakończeniu miałem już trochę przestrzeni i poczułem, że chciałbym dalej się rozwijać, a także jestem gotowy na podjęcie dalszej nauki. Początkowo myślałem o studiach podyplomowych z analizy biznesowej. Powiedziałem o tym mojemu ówczesnemu menedżerowi i to on zasugerował, żebym zamiast tego zainteresował się ACCA. Przekonywał mnie, że choć to bardziej wymagająca droga, pozwala zdobyć wszechstronną wiedzę z rachunkowości i finansów oraz kwalifikację rozpoznawalną na całym świecie.
Zacząłem więc robić własny research i doszedłem do wniosku, że rzeczywiście będzie to wymagało sporo pracy, ale potencjalne korzyści są dla mnie na tyle duże, że warto spróbować. Ostatecznie rozpocząłem studia podyplomowe na kierunku rachunkowość finansowa – ACCA na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.
Jak w Pana przypadku wyglądała droga przez egzaminy?
Wybrałem studia podyplomowe, które dawały możliwość uzyskania dziewięciu zwolnień z egzaminów ACCA. W praktyce nie oznaczało to, że tych zagadnień w ogóle nie przerabiałem – poszczególne egzaminy miały swoje odpowiedniki w programie studiów i tam musiałem zaliczyć odpowiednie przedmioty.
Po zakończeniu studiów i uzyskaniu potwierdzenia można było zarejestrować się w ACCA i przejść do kolejnego etapu, czyli egzaminów na poziomie Strategic Professional. Studia rozpocząłem w lutym 2023 roku, a zakończyłem w czerwcu 2024. Do pierwszego egzaminu bezpośrednio w ACCA podszedłem w czerwcu 2025 roku.
Obecnie mam zdane trzy egzaminy na tym poziomie, wszystkie za pierwszym podejściem. Do zakończenia części egzaminacyjnej został mi jeszcze jeden.
Jak wygląda łączenie przygotowań do ACCA z pełnoetatową pracą?
To przede wszystkim wymaga dużej dyscypliny. Zazwyczaj zaczynam przygotowania około 2,5-3 miesięcy przed egzaminem i zakładam, że będę poświęcał na naukę mniej więcej 15-20 godzin tygodniowo.
Do każdego egzaminu przygotowuję plan. Bardzo zależy mi na tym, żeby przynajmniej przez ostatni miesiąc regularnie rozwiązywać case studies i zadania z wcześniejszych egzaminów, najlepiej w warunkach jak najbardziej zbliżonych do egzaminacyjnych: bez przerw, z ograniczeniem czasowym i tylko z tymi narzędziami, z których będę mógł korzystać podczas właściwego egzaminu.
Zarządzanie czasem ma ogromne znaczenie. Można znać materiał, ale jeżeli utkniemy przy jednym zadaniu, może się okazać, że nie zdążymy nawet podejść do kolejnego i stracimy punkty, które były stosunkowo łatwe do zdobycia. Dlatego uczę się nie tylko samego materiału, ale jednocześnie rozwijam umiejętność sprawnego planowania pracy i priorytetyzowania zadań.
Czy są okresy, kiedy utrzymanie takiego rytmu jest szczególnie trudne?
Tak, zwłaszcza kiedy większe natężenie obowiązków zawodowych nakłada się na przygotowania do egzaminu. W poprzedniej pracy były to na przykład zamknięcia miesiąca, a obecnie intensywniejszym okresem jest pierwsza połowa roku, w której większość sprawozdań finansowych powinna zostać ukończona.
Dlatego według mnie materiał do ACCA trzeba przerabiać systematycznie. Nie wierzę w to, że można odłożyć wszystko, wziąć dwa tygodnie urlopu i nadrobić kilka miesięcy nauki. Zakres materiału jest na tyle szeroki, że konieczne jest rozpoczęcie nauki z wyprzedzeniem, aby przyswoić go na odpowiednim poziomie.
Pomaga mi też korzystanie z różnych sposobów nauki. Jeżeli czegoś nie rozumiem z podręcznika, nie próbuję za wszelką cenę czytać tego samego fragmentu kilka razy. Szukam innego źródła, filmu czy przykładu pokazującego problem z innej strony. Czasami zobaczenie konkretnego rozwiązania powoduje, że teoria, która wcześniej była niejasna, nagle zaczyna być logiczna.
Czy w przygotowaniach wykorzystuje pan sztuczną inteligencję?
Tak. Najbardziej praktyczne zastosowanie znalazłem przy sprawdzaniu własnych odpowiedzi. Zadania egzaminacyjne mają określony klucz i modelowe rozwiązania. Po napisaniu swojej odpowiedzi przekazywałem narzędziu AI zarówno mój tekst, jak i modelową odpowiedź oraz sposób punktowania, a następnie prosiłem o ocenę.
Co więcej, zależało mi na tym, żeby ta ocena była raczej zbyt surowa niż zbyt łagodna. Na egzaminie dochodzi przecież stres, ograniczenie czasu i inne czynniki, więc wolałem podczas przygotowań mieć pewien margines bezpieczeństwa. Kiedy kolejne odpowiedzi zaczęły uzyskiwać dobre oceny nawet przy takim podejściu, rosła też moja pewność przed egzaminem.
Czego ACCA uczy poza samą wiedzą finansową?
Dobrym przykładem jest Strategic Business Leader. To egzamin inny niż wiele pozostałych, ponieważ nie koncentruje się wyłącznie na obliczeniach czy znajomości standardów. Dotyczy zarządzania biznesem na poziomie strategicznym i wymaga myślenia bardziej jak lider, doradca czy menedżer.
Trzeba nie tylko znać teorię, ale również podejmować decyzje w konkretnej sytuacji. Właśnie dlatego powiedziałbym, że ACCA może rozwijać bardziej strategiczny i zdroworozsądkowy sposób myślenia. Nie chodzi wyłącznie o zapamiętanie odpowiedzi, ale o zrozumienie problemu, ocenę sytuacji i zdecydowanie, co należałoby zrobić.
To jest później bardzo przydatne w pracy, ponieważ rzeczywiste problemy biznesowe też zazwyczaj nie przychodzą z jedną gotową odpowiedzią do wyboru.
Jaką rolę w zdobywaniu ACCA może odegrać pracodawca?
W moim przypadku wsparcie pracodawców było bardzo istotne. Zarówno wcześniej, jak i obecnie miałem przełożonych, którzy rozumieli, że przygotowuję się do wymagających egzaminów, i mogli być bardziej elastyczni w określonych sytuacjach.
Na rynku funkcjonują też programy, w ramach których pracownicy spełniający określone warunki mogą uzyskać na przykład dofinansowanie albo dodatkowe dni na przygotowanie się do egzaminów. Dlatego przed rozpoczęciem ACCA warto sprawdzić, czy firma oferuje takie możliwości.
Dobrze również porozmawiać z przełożonym o tym, w jaki sposób zdobywana wiedza może przełożyć się na pracę. W moim przypadku związek jest bardzo bezpośredni – zajmuję się sprawozdawczością, więc wiele zagadnień mogę wykorzystywać zawodowo. Korzystają na tym obie strony: pracownik rozwija kompetencje, a firma zyskuje osobę, która potrafi szerzej spojrzeć na wykonywane zadania.
W jaki sposób wybiera Pan egzaminy i obszary, w których chce się rozwijać?
Staram się patrzeć zarówno na to, w czym już jestem mocny, jak i na obszary, które wymagają rozwoju.
Jako pierwszy z egzaminów Professional wybrałem Advanced Financial Management. Wiedza z Financial Management była wtedy jeszcze stosunkowo świeża po studiach podyplomowych, a dodatkowo dobrze odnajduję się w zagadnieniach związanych z oceną projektów inwestycyjnych, ryzykiem finansowym czy instrumentami zabezpieczającymi. Uznałem więc, że warto wykorzystać ten moment.
Z kolei jako kolejny chciałbym wybrać obszar podatkowy. Tutaj motywacja jest trochę odwrotna: widzę, że jest to dziedzina, w której mam jeszcze przestrzeń do rozwoju. W obecnej pracy stykam się z zagadnieniami podatkowymi i chciałbym lepiej je rozumieć – również po to, żeby sprawniej odpowiadać na potrzeby biznesu i widzieć, jak kwestie podatkowe przekładają się na sprawozdania finansowe.
Co poradziłby Pan osobie, która dopiero zastanawia się nad ACCA?
Przede wszystkim dobrze jest uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mamy na to odpowiednio dużo czasu. Nie ma co ukrywać, że przygotowania mogą przez pewien okres zajmować sporą część życia. Jeżeli ktoś jednocześnie pracuje, zdarza się, że życie prywatne trzeba na jakiś czas podporządkować nauce.
Sprawdziłbym też, czy i w jaki sposób pracodawca wspiera zdobywanie kwalifikacji, oraz porozmawiał z przełożonym o tym, czy ACCA pasuje do naszej ścieżki zawodowej. Warto wiedzieć, po co właściwie podejmujemy ten wysiłek, jakie kompetencje chcemy zdobyć i w jaki sposób będziemy mogli je później wykorzystać.
Z mojego punktu widzenia warto, ponieważ program jest mocno oparty na praktycznych case studies, pomaga uporządkować i lepiej zrozumieć wiele zagadnień oraz może otwierać nowe możliwości zawodowe. Ale przed podjęciem decyzji trzeba mieć świadomość skali pracy, która się z tym wiąże.
Czy istnieje „dobry moment” w życiu na rozpoczęcie tak wymagającej ścieżki?
Myślę, że warto także spojrzeć na swoją sytuację życiową. Kiedy zaczynałem, miałem 27 lat i stosunkowo niewiele zobowiązań prywatnych. Nie jestem też jeszcze na stanowisku menedżerskim, więc mimo okresów większego obciążenia zawodowego moje późne popołudnia i wieczory były zazwyczaj do dyspozycji.
Pomyślałem wtedy: kiedy, jeśli nie teraz? Z czasem obowiązków raczej przybywa – może pojawić się rodzina, większa odpowiedzialność zawodowa czy bardziej wymagające stanowisko. Uznałem więc, że skoro mam przestrzeń, żeby zrobić to właśnie teraz, warto ją wykorzystać.
Nie oznacza to oczywiście, że istnieje jeden właściwy wiek na ACCA. Dla mnie ważne było po prostu świadome wykorzystanie momentu, w którym mogłem poświęcić na naukę tyle czasu, ile rzeczywiście wymagała.


