O tym, jak działa europejski hub innowacji cyfrowych, dlaczego małe i średnie firmy dowiadują się o finansowaniu zbyt późno i czego przedsiębiorcy naprawdę oczekują od programów wsparcia, rozmawiamy z Łukaszem Kościjańczukiem, Partnerem w zespole dotacji i ulg podatkowych w CRIDO.
Zacznijmy od podstaw – czym właściwie jest EDIH i skąd wziął się projekt WAMA EDIH?
EDIH, czyli Europejski Hub Innowacji Cyfrowych, to pomysł zaproponowany przez Komisję Europejską. W całej Europie wybrano ośrodki, które mają być punktem kontaktowym dla małych i średnich firm chcących skorzystać z oferty specjalistycznych usług – takich, które pomogą im przejść na nowy etap rozwoju, zwłaszcza w obszarze cyfryzacji, automatyzacji i robotyzacji. Projekt ma kilka celów, ale przede wszystkim chodzi o budowanie i wzmacnianie dojrzałości cyfrowej małych i średnich firm oraz tworzenie całego ekosystemu innowacji cyfrowych.
WAMA EDIH to zbiór ofert różnych podmiotów. Projekt koordynuje Koalicja na Rzecz Polskich Innowacji, która zaprosiła do niego szereg partnerów – na stronie Koalicji można zweryfikować, kto w jakim zakresie uczestniczy. My nie byliśmy w projekcie od początku. Pojawiła się okoliczność, w której mogliśmy do niego dołączyć, oferując swój zakres usług i wzmacniając ofertę huba kompetencjami, na których bazujemy na co dzień.
Z jakim pomysłem CRIDO przyszło do Koalicji?
Z obserwacją, że firmy mają bardzo duży problem z odnalezieniem się na szeroko rozumianym polu funduszowym, grantowym, ulgowym. Programów i instrumentów jest na tyle dużo, że powstaje ogromny szum informacyjny. Wiele informacji jest niesprawdzonych, nierzetelnych albo podawanych za późno. Chcieliśmy dostarczyć małym i średnim organizacjom naprawdę solidny pakiet informacyjny o tym, jak finansować rozwój.
W zamyśle głównym wątkiem jest ucyfrowienie – ono jest w sercu tego projektu – ale nie skupiamy się wyłącznie na kwestiach cyfrowych. Jeśli firma widzi przestrzeń, żeby skorzystać z innego finansowania, też jesteśmy w stanie pomóc. Przy wykorzystaniu narzędzi cyfrowych, które zbudowaliśmy w ramach projektu, potrafimy dla takiego podmiotu zidentyfikować, zmapować, ocenić i omówić programy wsparcia, z których może skorzystać. Nasza rola jako ekspertów dziedzinowych polega na tym, żeby przetłumaczyć to wszystko na zrozumiały język i powiedzieć, z czym dany program się wiąże, jakie są jego korzyści i minusy, jakie zobowiązania trzeba podjąć – i czy dla projektu, który klient rozważa, to na pewno właściwa ścieżka.
Ile firma płaci za taką usługę?
Nic – i to jest bardzo ważny element całej koncepcji. Usługi, które EDIH świadczy na rzecz małych i średnich przedsiębiorstw, są odpowiednio wycenione, ale z perspektywy odbiorcy są bezpłatne. Połowę kosztu usługi finansuje bezpośrednio Komisja Europejska, a drugą połowę Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).
Jak krok po kroku wygląda współpraca z firmą, która się do Was zgłasza?
Wszystko zaczyna się od zgłoszenia – przez formularz na naszej stronie internetowej albo bezpośrednio przez stronę Koalicji. Pierwszy etap to weryfikacja, czy mamy do czynienia z mikro, małą lub średnią firmą w nomenklaturze unijnej, bo to warunek konieczny uczestnictwa w programie – musimy przejrzeć wszystkie powiązania i relacje takiego podmiotu. Sprawdzamy też, czy firma ma dostępny limit pomocy de minimis, ponieważ część finansowania udzielanego przez PARP stanowi taką pomoc. Następnie firma składa formalny wniosek – krótki formularz, przy którym możemy pomóc, jeśli pojawiają się wątpliwości. Na tej podstawie podmiot jest kwalifikowany do usługi i podpisywana jest umowa trójstronna: pomiędzy Koalicją jako zarządzającym projektem, danym podmiotem i wykonawcą usługi, czyli w tym przypadku CRIDO.
Sama usługa zaczyna się od rozmowy i prostych kwestionariuszy – wypytujemy klienta o jego potrzeby i oczekiwania. Potem, wykorzystując system informatyczny zbudowany w ramach projektu, sprawdzamy wszystkie dostępne instrumenty wsparcia: fundusze unijne, fundusze krajowe, programy z poziomu Unii Europejskiej, a do tego ulgi i schematy podatkowe. Tworzymy ich ranking, ale też krytycznie oceniamy. Całość podsumowujemy w formie raportu, który omawiamy z klientem podczas bezpośredniego spotkania. Konsultant przedstawia rekomendacje i podpowiada, od czego zacząć, które programy są najatrakcyjniejsze i na co uważać. Cały projekt zamyka się w 1-2 miesiące.
Polecane oferty pracodawcy: CRIDO
Czym to podejście różni się od klasycznego modelu doradztwa?
W klasycznym modelu my jako firma doradcza również robimy diagnozę i wyznaczamy strategię podejścia do finansowania publicznego, ale najczęściej pomagamy potem tę strategię wdrażać – przygotowujemy wniosek i aplikujemy wspólnie z klientem o dofinansowanie. W ramach WAMA tego etapu już nie ma. Klient zostaje z informacją, gdzie powinien skierować kroki i co go czeka dalej, natomiast sam proces aplikowania odbywa się poza projektem.
Czy firmy, które się zgłaszają, wiedzą, czego szukają?
To działa w dwie strony. Z jednej strony firmy nie wiedzą, co można finansować, ale chyba jeszcze częściej po prostu nie wiedzą, co chcą finansować. Bardzo często słyszymy: „Jesteśmy zainteresowani dotacją.". Charakterystyczne dla małych i średnich firm jest to, że interesują je głównie instrumenty bezzwrotne. Oczywiście prezentujemy też ulgi podatkowe i instrumenty zwrotne – staramy się mapować możliwie wszystkie programy – ale dotacje są zdecydowanie najbardziej popularne.
Dlatego dużą wartością są usługi świadczone w ramach EDIH także przez innych partnerów. Przykładowo diagnozę gotowości cyfrowej wykonuje bezpośrednio Koalicja na rzecz Innowacji i te usługi bardzo często idą w pakiecie z naszą. Firma, która nie wie, jakie rozwiązania cyfrowe mogłyby usprawnić jej procesy, najpierw przechodzi audyt dojrzałości cyfrowej i dostaje rekomendacje działań. Część z nich jest w stanie zrealizować własnym sumptem, ale przy dużej inwestycji, jak wdrożenie systemu klasy ERP, pojawia się pytanie: czy są na to jakieś finansowania? I tu wchodzimy my, jako usługa towarzysząca. Cały proces prowadzi od zidentyfikowania tego, czego firmie potrzeba i zdecydowanie, czy dla takiego projektu znajdę finansowanie publiczne i czy jestem gotów z niego skorzystać, bo to wiąże się z określonymi zobowiązaniami.
W trakcie projektu rozszerzyliście też ofertę o nowe usługi. Czego dotyczą?
Tak, już w trakcie funkcjonowania w ramach WAMA EDIH pojawiły się nowe wątki związane z tematyką AI i wprowadzaniem AI Act. Świadczymy je na razie w niewielkim stopniu, więc mają trochę pilotażowy charakter. Pierwsza usługa dotyczy gotowości i zgodności z AI Act – dla wszystkich, którzy dotykają obszaru AI, sprawdzamy, czy ich usługi i oferta są zgodne z tą regulacją. Druga, pokrewna, to umiejętność świadomego, odpowiedzialnego i zgodnego z prawem korzystania z systemów opartych na AI przez pracowników firm. Trzeci wątek to zarządzanie ryzykiem cyberbezpieczeństwa w rozwiązaniach opartych na AI.
Kto tworzy zespół projektowy po stronie CRIDO i jakie kompetencje są w nim potrzebne?
Do projektu wydelegowaliśmy osoby, które zajmują się nim w pełni. Niezależnie od tego, którą usługę świadczymy, początek procesu jest bardzo podobny – zgłoszenie, weryfikacja, wniosek, umowa – więc mamy dedykowany zespół, który koordynuje całość. Tu potrzebne są przede wszystkim kompetencje administracyjne i uporządkowanie procesu od strony dokumentowej, bo sami jesteśmy objęci finansowaniem unijnym, a taki projekt rządzi się swoimi prawami i ma określone wymagania. Robią to u nas 2 osoby operacyjne oraz Project Managerka, która dowodzi całym projektem. Jej rola jest zresztą dużo szersza – współpracujemy z podwykonawcami przy wytwarzaniu systemu informatycznego, więc koordynuje tę współpracę, kontroluje przebieg prac i odbiera poszczególne kamienie milowe, a na koniec całe narzędzie.
Zatrudniliśmy też dedykowaną osobę o kompetencjach technologicznych, która wcześniej pracowała jako Technology Lead w dużym software housie. Warstwa narzędzi cyfrowych jest w tym projekcie bardzo ważna, więc chcieliśmy mieć na pokładzie kogoś, kto pomoże nam dobrze definiować wymagania i współpracować z wykonawcą systemu już na poziomie technicznym. Nasi pracownicy merytoryczni odpowiadają za finalne świadczenie usługi identyfikacji źródeł wsparcia, a sponsorem projektu z poziomu właścicielskiego jest jeden z głównych wspólników CRIDO.
Łącznie, biorąc pod uwagę wszystkie usługi, w projekt zaangażowanych jest kilkanaście osób. Nie oczekujemy tu bardzo specyficznych kompetencji – kluczowa jest ekspertyza i wiedza branżowa. Trzeba natomiast pamiętać, że to relacja z małym i średnim klientem, dla którego to często potencjalnie przełomowe, strategiczne projekty. Wymaga to dużej uważności na klienta i precyzji w rekomendacjach. To akurat umiejętność, którą nasi konsultanci mają na wysokim poziomie, bo na co dzień pracujemy głównie z większymi podmiotami i korporacjami, gdzie te elementy trzeba mieć opanowane.
Na jakim etapie realizacji jesteście dzisiaj?
Dołączyliśmy do projektu naprawdę na ostatniej prostej, więc trochę nadrabiamy czas. Świadczenie usług zaczęło się w tym roku, natomiast przygotowania – w tym budowa zestawu narzędzi, które pomagają nam świadczyć usługę identyfikacji źródeł wsparcia – rozpoczęły się w roku poprzednim. Projekt zamyka się w czwartym kwartale tego roku i do tego czasu musimy wyświadczyć usługi, na które umówiliśmy się z Koalicją: w naszym przypadku 80 usług z zakresu identyfikacji programów wsparcia i kilkanaście usług związanych z AI. Zrekrutowanych mamy w tej chwili 75 podmiotów, a podpisanych umów mamy ponad 40, więc jeśli chodzi o zawarte umowy, jesteśmy w połowie drogi. Masowo zaczęliśmy obsługiwać klientów dopiero w drugiej połowie roku, więc efekty w postaci pozyskanego przez nich finansowania będzie widać za kilka–kilkanaście miesięcy.
A czego dowiedzieliście się o rynku dzięki temu projektowi?
Tego, że rozdźwięk między oczekiwaniami a realną ofertą jest spory. Firmy – zwłaszcza małe i średnie – żyją w przeświadczeniu, że cyfryzacja to temat ultraszeroki, który da się sfinansować dosłownie wszędzie. Nic bardziej mylnego. To są trudne projekty z wieloma wyzwaniami, a oferta bywa skrajnie niedopasowana do tego, czego firmy oczekują. Częstym wyzwaniem w projekcie jest to, że choć rzetelnie wykonujemy badanie i pokazujemy realną ofertę, firmy spodziewały się, że tego będzie więcej niż okazuje się w rzeczywistości. Trzeba pamiętać, że jesteśmy pod koniec perspektywy finansowej 2021–2027, więc nie wszystkie programy są już dostępne. Bywa też, że oferta jest, ale nie taka, jakiej oczekiwano: PARP uruchomił na przykład program cyfrowych pożyczek, nisko oprocentowanych, a mimo to dla wielu firm nieatrakcyjnych, bo one ewidentnie szukają dofinansowania bezzwrotnego. My jesteśmy w tym wszystkim tylko soczewką – odbiciem tego, co jest dostępne w ofercie publicznej.
Widzimy przy tym ogromną, niezaspokojoną potrzebę rynkową. Firmy łakną tego finansowania – czasem podchodząc do tematu świadomie i strategicznie, a czasem na poziomie: „musimy wdrożyć coś AI-owego". Tylko w czym? Czemu to ma służyć? Na to pytanie często nie ma odpowiedzi. Za tymi potrzebami nie nadążają jednak programy wsparcia – ani pod względem elastyczności, ani kosztów, ani tendencji rynkowych. Choćby na poziomie elementarnych założeń pojawiają się kłopoty: rozwiązania SaaS, czyli software as a service, które są dziś standardem rynkowym, wciąż nie we wszystkich programach dofinansowania są dopuszczone. W małych i średnich firmach w Polsce nadal widać olbrzymią potrzebę wprowadzania często bardzo prostych rozwiązań, które usprawniłyby zarządzanie informacją czy automatyzację procesów. Elastyczność, timing i szersze dopuszczenie małych i średnich firm – tego w programach wsparcia po prostu nadal brakuje. Dobrze by było, gdyby nowe rozdanie funduszowe było pod tym kątem lepiej dopasowane.
Jakie macie plany na kolejny etap?
Wiemy już, że będą kolejne wznowienia koncepcji EDIH – nabór wniosków na poziomie europejskim jest zakończony, a proces dofinansowania z PARP jest teraz na ostatniej prostej. Złożyliśmy wniosek z zupełnie odświeżoną ofertą dla firm i trzymamy kciuki, żeby w drugim wydaniu EDIH również wziąć udział. Wybiegając w przyszłość: chcemy rozbudować nasze narzędzia i dostarczyć klientom dostęp do rozwiązań cyfrowych, które będą ich wspierać w samym procesie aplikowania o dofinansowanie – generować treści, pełne wnioski, biznesplany, analizy finansowe. Dziś firmy mają duży kłopot, żeby samodzielnie przejść ten proces, a ze względu na koszty zewnętrznych doradców często po prostu rezygnują z aplikowania, zwłaszcza przy mniejszych projektach, gdzie dofinansowanie sięga kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych. Jeśli ułatwimy ten proces albo uczynimy go w zasadzie automatycznym, będzie to duża wartość, zwłaszcza dla małych i średnich firm. Byłoby to domknięcie procesu, który mamy dzisiaj.


